{"id":"jezyk-polski-2021-marzec-probna-podstawowa-2/zad/Temat 2","paper_id":"jezyk-polski-2021-marzec-probna-podstawowa-2","number":"Temat 2","points":null,"ptype":"open","subject":"jezyk-polski","category":"probna","year":2021,"month":"marzec","level":"podstawowa","text":"Temat 2. został wydrukowany na kolejnych stronach.\nEPOP-P2_100\nTemat 2. Czy sztuka może przynieść odpowiedzi na pytania o kondycję ludzką? Rozważ\nproblem i uzasadnij swoje zdanie, odwołując się do fragmentu Ludzi\nbezdomnych Stefana Żeromskiego oraz wybranych tekstów kultury. Twoja\npraca powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.\nStefan Żeromski\nLudzie bezdomni\n- Zna pan Rybaka Puvis de Chavannes’a1? - rzekła panna Podborska.\n- Rybaka? nie przypominam sobie…\n- Taki z pana znawca i paryżanin - drwiła panna Wanda, wydymając wargi ze wzgardą.\n- Alboż to ja jestem znawca i paryżanin? Ja jestem pospolity chirurg…\nKiedy to mówił, ukazał mu się obraz, o którym była mowa. Widział go przed rokiem\ni uderzony niewypowiedzianą siłą tego arcydzieła zachował je w pamięci. Z czasem wszystko,\nco stanowi samo malowidło, szczególną rozwiewność barw, rysunek figur i pejzażu, prostotę\nśrodków i całą jakby fabułę utworu, przywaliły inne rzeczy i zostało tylko czujące wiedzenie\no czymś nad wszelki wyraz bolesnym. Wspomnienie owo było jak mętne echo czyjejś krzywdy,\njakiejś hańby bezprzykładnej, której nie byliśmy winni, a która przecie zdaje się wołać na nas\nz ziemi dlatego tylko, że byliśmy jej świadkami. Panna Joanna, która rzuciła pytanie o Rybaka,\nsiedziała na końcu ławki za obydwiema panienkami i babcią. Czekając odpowiedzi, wychyliła\nsię trochę i uważnie przyglądała Judymowi. Ten, z konieczności, patrząc w te oczy jasne,\nprawdziwie jasne, […] zaczął przypominać sobie nawet barwy, nawet pejzaż. Uniesienie tych\noczu zdawało się przytaczać mu obraz, podpowiadać dawno zatarte wrażenie. Tak, pamiętał…\nChudy człowiek, a właściwie nie człowiek, lecz antropoid2 z przedmieścia wielkiej stolicy,\nobrosły kłakami, w koszuli, która się na nim ze starości rozlazła, w portkach wiszących na\nspiczastych kościach bioder, stał znowu przed nim ze swą podrywką3 zanurzoną w wodę. Oczy\njego spoczywają niby to na pałąkach trzymających siatkę, a jednak widzą każdego człowieka,\nktóry przechodzi. Nie szukają współczucia, którego nie ma. Ani się żalą, ani płaczą. „Oto jest\npożytek wasz ze wszystkich sił moich, z ducha mojego…” - mówią doły jego oczu zapadłych.\nStoi tam ten wyobraziciel kultury świata, przerażający produkt ludzkości. Judym przypomniał\nsobie nawet uczucie zdumienia, jakie go zdjęło, gdy słyszał i widział wrażenie innych osób\nprzed tym obrazem. Skupiały się tam tłumy wielkich dam, strojnych i pachnących dziewic,\nmężczyzn w „miękkie szaty odzianych”. I tłum ten wzdychał. Łzy ciche płynęły z oczu tych,\nktórzy tam przyszli obarczeni łupami. Posłuszni rozkazowi nieśmiertelnej sztuki przez chwilę\nczuli, jak żyją i co stwarzają na ziemi.\n1 Rybak Puvis de Chavannes’a - obraz malarza francuskiego Pierre’a Puvisa de Chavannes’a.\n2 Antropoid - małpa człekokształtna.\n3 Podrywka - narzędzie do połowu ryb, głównie rzecznych, wykonane z sieci rozpiętej na dwóch skrzyżowanych\npałąkach, osadzonych ruchomo na długim trzonku.\nStefan Żeromski\n(1864-1925)\n- powieściopisarz,\nnowelista,\ndramaturg,\npublicysta,\nuznawany za\nnajwybitniejszego\nprozaika przełomu\nXIX i XX w.\nEPOP-P2_100\n- Tak - rzekł Judym - prawda, widziałem ten obraz Puvis de Chavannes'a w Galerii\nLuksemburskiej.\nPanna Joanna cofnęła się za ramię pani Niewadzkiej. Doktór ujrzał tylko jej białe czoło\notoczone ciemnymi włosami.\n- Jak tam panna Netka beczała… Jak beczała!… - szepnęła Judymowi panna Wanda\nprawie do ucha. - Zresztą my wszystkie… Mnie samej leciały z oczu łzy takie ogromne jak\ngroch z kapustą.\n- Ja nie mam zwyczaju… - uśmiechnęła się panna Natalia.\n- Nie? - spytał doktór, leniwie mierząc ją wzrokiem.\n- Bardzo mi żal było tego człowieka, szczególniej tych jego dzieci, żony… Wszystko to\ntakie chude, jakby wystrugane z patyków, podobne do suchych witek chrustu4 na pastwisku…\n- mówiła, rumieniąc się, a jednocześnie z uśmiechem przymykając oczy.\nStefan Żeromski, Ludzie bezdomni, Wrocław 1987.","answer":null,"answer_text":null,"solution":null,"image":"img/jezyk-polski-2021-marzec-probna-podstawowa-2/zad-Temat_2.webp","solution_image":null,"topics":null,"page_from":3,"source":"ocr","answer_source":null,"answer_text_source":null,"solution_source":null,"text_source":"ocr","source_label":"Język polski · Matura próbna · marzec 2021 (podstawowa)","subject_label":"Język polski","category_label":"Matura próbna","text_html":"<p>Temat 2. został wydrukowany na kolejnych stronach.<br>EPOP-P2_100<br>Temat 2. Czy sztuka może przynieść odpowiedzi na pytania o kondycję ludzką? Rozważ<br>problem i uzasadnij swoje zdanie, odwołując się do fragmentu Ludzi<br>bezdomnych Stefana Żeromskiego oraz wybranych tekstów kultury. Twoja<br>praca powinna liczyć co najmniej 250 wyrazów.<br>Stefan Żeromski<br>Ludzie bezdomni</p>\n<ul><li>Zna pan Rybaka Puvis de Chavannes’a1? - rzekła panna Podborska.</li><li>Rybaka? nie przypominam sobie…</li><li>Taki z pana znawca i paryżanin - drwiła panna Wanda, wydymając wargi ze wzgardą.</li><li>Alboż to ja jestem znawca i paryżanin? Ja jestem pospolity chirurg…</li></ul>\n<p>Kiedy to mówił, ukazał mu się obraz, o którym była mowa. Widział go przed rokiem<br>i uderzony niewypowiedzianą siłą tego arcydzieła zachował je w pamięci. Z czasem wszystko,<br>co stanowi samo malowidło, szczególną rozwiewność barw, rysunek figur i pejzażu, prostotę<br>środków i całą jakby fabułę utworu, przywaliły inne rzeczy i zostało tylko czujące wiedzenie<br>o czymś nad wszelki wyraz bolesnym. Wspomnienie owo było jak mętne echo czyjejś krzywdy,<br>jakiejś hańby bezprzykładnej, której nie byliśmy winni, a która przecie zdaje się wołać na nas<br>z ziemi dlatego tylko, że byliśmy jej świadkami. Panna Joanna, która rzuciła pytanie o Rybaka,<br>siedziała na końcu ławki za obydwiema panienkami i babcią. Czekając odpowiedzi, wychyliła<br>się trochę i uważnie przyglądała Judymowi. Ten, z konieczności, patrząc w te oczy jasne,<br>prawdziwie jasne, […] zaczął przypominać sobie nawet barwy, nawet pejzaż. Uniesienie tych<br>oczu zdawało się przytaczać mu obraz, podpowiadać dawno zatarte wrażenie. Tak, pamiętał…<br>Chudy człowiek, a właściwie nie człowiek, lecz antropoid2 z przedmieścia wielkiej stolicy,<br>obrosły kłakami, w koszuli, która się na nim ze starości rozlazła, w portkach wiszących na<br>spiczastych kościach bioder, stał znowu przed nim ze swą podrywką3 zanurzoną w wodę. Oczy<br>jego spoczywają niby to na pałąkach trzymających siatkę, a jednak widzą każdego człowieka,<br>który przechodzi. Nie szukają współczucia, którego nie ma. Ani się żalą, ani płaczą. „Oto jest<br>pożytek wasz ze wszystkich sił moich, z ducha mojego…” - mówią doły jego oczu zapadłych.<br>Stoi tam ten wyobraziciel kultury świata, przerażający produkt ludzkości. Judym przypomniał<br>sobie nawet uczucie zdumienia, jakie go zdjęło, gdy słyszał i widział wrażenie innych osób<br>przed tym obrazem. Skupiały się tam tłumy wielkich dam, strojnych i pachnących dziewic,<br>mężczyzn w „miękkie szaty odzianych”. I tłum ten wzdychał. Łzy ciche płynęły z oczu tych,<br>którzy tam przyszli obarczeni łupami. Posłuszni rozkazowi nieśmiertelnej sztuki przez chwilę<br>czuli, jak żyją i co stwarzają na ziemi.<br>1 Rybak Puvis de Chavannes’a - obraz malarza francuskiego Pierre’a Puvisa de Chavannes’a.<br>2 Antropoid - małpa człekokształtna.<br>3 Podrywka - narzędzie do połowu ryb, głównie rzecznych, wykonane z sieci rozpiętej na dwóch skrzyżowanych<br>pałąkach, osadzonych ruchomo na długim trzonku.<br>Stefan Żeromski<br>(1864-1925)</p>\n<ul><li>powieściopisarz,</li></ul>\n<p>nowelista,<br>dramaturg,<br>publicysta,<br>uznawany za<br>najwybitniejszego<br>prozaika przełomu<br>XIX i XX w.<br>EPOP-P2_100</p>\n<ul><li>Tak - rzekł Judym - prawda, widziałem ten obraz Puvis de Chavannes&#x27;a w Galerii</li></ul>\n<p>Luksemburskiej.<br>Panna Joanna cofnęła się za ramię pani Niewadzkiej. Doktór ujrzał tylko jej białe czoło<br>otoczone ciemnymi włosami.</p>\n<ul><li>Jak tam panna Netka beczała… Jak beczała!… - szepnęła Judymowi panna Wanda</li></ul>\n<p>prawie do ucha. - Zresztą my wszystkie… Mnie samej leciały z oczu łzy takie ogromne jak<br>groch z kapustą.</p>\n<ul><li>Ja nie mam zwyczaju… - uśmiechnęła się panna Natalia.</li><li>Nie? - spytał doktór, leniwie mierząc ją wzrokiem.</li><li>Bardzo mi żal było tego człowieka, szczególniej tych jego dzieci, żony… Wszystko to</li></ul>\n<p>takie chude, jakby wystrugane z patyków, podobne do suchych witek chrustu4 na pastwisku…</p>\n<ul><li>mówiła, rumieniąc się, a jednocześnie z uśmiechem przymykając oczy.</li></ul>\n<p>Stefan Żeromski, Ludzie bezdomni, Wrocław 1987.</p>","solutions":[]}